poniedziałek, 30 maja 2016

Ferrari – włoska marka samochodów sportowych. Przedsiębiorstwo założone w 1947 roku przez Enzo Ferrari obecnie należy do koncernu Fiata. W ramach tego koncernu, Ferrari znajduje się w grupie Ferrari Maserati, która jest niezależna konstrukcyjnie od pozostałych marek koncernu. Siedziba przedsiębiorstwa znajduje się w Maranello we Włoszech.



Historia firmy

Enzo Ferrari od 1929 roku prowadził stajnię wyścigową o nazwie Scuderia Ferrari i osiągał znaczne sukcesy w wyścigach samochodowych.1947 - model Ferrari 125 S z silnikiem 1,5 litra V12 (12 cylindrów).Wozy cywilne Ferrari, produkowane od 1947 roku, znane ze swego wyszukanego stylu z domu Pininfarina, były i są symbolem luksusu. Ferrari korzystał również z designu innych projektantów, a mianowicie byli to Scaglietti, Bertone i Vignale.Stosunkowo niewielkie silniki 8- i 12-cylindrowe w układzie V, odznaczające się wysokimi osiągami oraz specyficznym brzmieniem i piękny wygląd czynią wozy Ferrari obiektem pożądania.Od wielu lat głównymi konkurentami marki Ferrari są produkty Porsche i Lamborghini.W 2002 roku, kiedy sytuacja przedsiębiorstwa nie miała się najlepiej, Fiat (główny udziałowiec Ferrari) sprzedał 34% akcji bankowi Mediobanza za 768 mln USD. We wrześniu 2006 roku Fiat odkupił 29% akcji i obecnie posiada 85% udziałów. 10% należy do syna Enzo Ferrariego, a pozostałe 5% w 2005 roku odkupił Mubadala Development od banku Mediobanza.LogoLogo producenta pochodzi z emblematu, jaki miał na swoim samolocie pilot Włoski z czasów I wojny światowej, Francesco Baracca. Enzo Ferrari, będąc pod wrażeniem jego umiejętności, użył tego samego symbolu - czarnego rumaka, stojącego na dwóch tylnych nogach. Taki koń jest uważany we Włos.



niedziela, 1 czerwca 2014

3.

CO??!?!?!?!!?!?
W pewnym centymetrze mojej szyi zatrzymał się i przyssał miejsce koło mojego ucha.. przygryzając.... a następnie lekko przejechał po piekącym miejscu swoim delikatnym językiem. Malinka...strasznie piekła... 


******************************************

-Boisz się mnie Lol?

   Przerwał wszystkie dotychczasowe czynności i zaczął mi się przyglądać ze swoim cwaniackim uśmieszkiem. Jego spojrzenie przepalało mi czaszkę. 

-Jak cholera- no oryginalna odpowiedź. (-,-)

  On tylko zaśmiał się i odpowiedział oschle:

-Masz rację kotku. Ale od tej pory jesteś moja i tylko moją. Zrozumiano?

  Mówił cicho, ale z jego głosu mogłam wywnioskować, że mówi śmiertelnie poważnie.  Stchórzyłam, nie umiałam mu się postawić. Strach przezwyciężył mnie. 

-Zrozumiano!?!?!- tym razem krzyczał. 


 Pokiwałam lekko głową, chłopak popatrzył na mnie i po prostu sobie poszedł.  A ja.... nie mogłam wrócić na lekcje.... nie po tym co się stało. 
  Wychodząc ze szkolnego placu nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam Ash. Dziewczyna patrzyła na mnie ze współczuciem? 

-Popełniłaś najgorszy błąd swojego życia.

-Co?! Dlaczego?

-Pokazałaś mu, że  się go boisz. On ma teraz większą władzę nad Tobą. Ale.... teraz już nic nie zrobisz. Należysz do niego. On zabije każdego kto, mógłby cię dotknąć.

Uważnie słuchałam słów Ashley chociaż nie wiedziałam o co jej chodzi. Dziewczyna powiedziała jedyne:

-Przykro mi....  - i odeszła.

 Jak Zayn, zrobiła to samo co On. O kim ona mówiła? O-o-o-o Zaynie? Boże w co ja się wpakowałam? 

Dasz sobie radę Lola..dasz radę.  Co ja gadam?! Nie wytrzymam z nim!!  On mnie zgwałci, pobije...a nawet i zabije. Boże, żeby to był tylko głupi sen. Nic nieznaczący sen. 



     Idąc w stronę domu, nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości:





                                                            "Zatrzymaj się"




Co?! Ja mam robić to co każe mi nieznany numer?Postanowiłam iść dalej. Po kilku sekundach znowu dostałam sms-a :


                                             "Nie rozumiesz kurwa?! Zatrzymaj się!!"



   Noooo zrobiło się nie przyjemnie... Zamiast wykonać polecenie kogoś, kto na pewno mnie obserwuje...zaczęłam biec ile miałam sił w nogach. W końcu dotarłam do domu. Wpadłam do niego jakbym uciekała przed śmiercią! Kurwa! , przecież ja właśnie uciekałam przed śmiercią!  Zdjęłam buty i poszłam gdzie przy stole siedział James i pił kawę. Zaczęłam sobie właśnie to co pije mój brat. Dosiadłam się do niego mówiąc :

-Cześć.

-Co ty tu robisz? Nie powinnaś być jeszcze w szkole?

-Ciebie też miło widzieć braciszku.- tsaa... od razu powiem mu, że jakiś zboczeniec mnie obmacywał za szkoła i ktoś mnie śledził! (-,-)

-Oj Lol po prostu się martwię o Ciebie. Czemu już wróciłaś? 

-Źle się czuje.- skłamałam. A nigdy tego nie robię. Ale serio jakoś się źle czuje po tym całym incydencie. 

-Dam Ci jakieś proszki. Zrobię Ci gorącej herbaty, a ty idź się położyć. 

-Okej. Dzięki. Pójdę do siebie. 

-Dobra, zaraz przyjdę. 

    Poszłam do siebie do pokoju i położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam dźwięk sms-a:



                             "Za 3 godziny masz być gotowa. Krótka i czarna."

Co?! Po co? 


                                                 "Kim ty do cholery jesteś?!


Odpisałam. czekałam kilka minut na sms-a. W końcu dotarł. 


                             "Zależy od Ciebie. Mogę być Twoim pięknym snem
                                                      lub okropnym  koszmarem"


No teraz to się naprawdę boje. A co jeśli to... Zayn??? 
Siedziałam na łóżku i głęboko oddychałam. Po chwili do pokoju wszedł James trzymając na rękach tackę z kanapkami, herbatą i jakimiś tabletkami. 

-Jak się czujesz? 

-Już lepiej. 

-Zostajesz w domu i odpoczywasz. 

    Tsaaa.... mogłabym. Bardzo chętnie! Tylko jakiś zboczeniec.... każe mi być gotową za 3..no teraz to nie całe 3 godziny..... 

-Nie... wychodzę.

-Co? Z kim? Gdzie? Kiedy? Teraz? Nie mo..

-Cicho! 

-Lol....? Z kim wychodzisz?

-Z chłopakiem. Spokojnie jestem hetero.

-Gdzie?

-James... mam 18 lat ... mogę wychodzić gdzie chce, z kim chce i kiedy chce . 

-Lol... po prostu chce wiedzieć z kim konkretnie i gdzie idziesz. Nie powiesz mi? (;c )

-Nie.

-Dobra, ale jak ten chłopak zrobi ci krzywdę, to nie przychodź do mnie jak będziesz miała dzieciaka. 


No braciszku teraz to dorypałeś. Nie ma co....

-James to jeszcze nic poważnego.. nie che zapeszać.- hahahaha nieźle mi wychodzą te kłamstwa....

-A wiesz chociaż gdzie idziecie?


-nie wiem, powiedział że to niespodzianka.-.... gdyby to tylko tak wyglądało jak ja mówię .... ale to jest dalekie od prawdy. 

-No dobrze, tylko jakby się coś działo to pisz albo dzwoń.

-Dobrze spokojnie nie dramatyzuj. 

-No to do zobaczenia jutro.

-Co czemu ? Dopiero jutro? Wyjeżdżasz gdzieś?

-Yhyym.

-Gdzie?

-Lol jestem starszy od Ciebie. Mogę wyjeżdżać z kim chce, kie...

-Dobra , dobra.. dotarło.

  Moje własne przeciwko mnie....

-Dobra siostra ja już pójdę. Szykuj sie na tę tajemnicza randke.

-To nie żadne ra..

-Dobra, dobra.

 Eh.... na pożegnanie wytknęłam mu jeszcze język i James zniknął za drzwiami mojego pokoju. 
   No to.... zaczęłam się szykować do wyjścia z potworem. Pięknym potworem.  Stanęłam przed lustrem i zastanawiałam się co na siebie włożyć. Wybrałam leginsy i luźna białą koszulkę, a na to czarny sweterek pasujący do dołu. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, włosy uczesałam w luźnego warkocza, przełożonego na jeden bok, zrobiłam lekki makijaż i założyłam wcześniej przygotowany zestaw. Nie lubię swojego ciała, dlatego zawsze nosze coś luźnego. Nigdy nie lubiłam chodzić w sukienkach czy nawet w spódniczkach.  Miałam jeszcze 20 minut.  Założyłam swoje czarne vansy i zeszłam na dół biorąc telefon i pieniądze. Weszłam do kuchni gdzie.....






^^^^^^^^^^^^^^^^^


Ta ta dam... jest next rozdział ^^  Powoli zaczyna się dziać!!! 
Ale... taka sama zasada jak na tam tym blogu... 3 komentarze= next rozdział. 
Wybór wasz.... mam nadzieje że do zobaczenia. :)



wtorek, 27 maja 2014

2.



 Podeszłam do drzwi i naciskając na klamkę.. pociągnęłam za nie. Nie spodziewałam się....ale zobaczyłam.....


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


..... chłopaka, blondyn. Ładny, gdyby nie te siniaki... szczególnie ten na oku... odróżnić jednak było można piękną niebieską tęczówkę , na twarzy i krew lejąca się z nosa i rozciętej wargi.       
                                                                                              -Matko.. co Ci się stało ?!

-Nic, nic..chciałem tylko zapytać, czy nie masz może jakiegoś bandaża czy coś? - zapytał po czym lekko się uśmiechnął.. ale widać było, że nawet to sprawia mu ból. 

Odwzajemniłam drobny gest, po czym powiedziałam ciche :

-Wejdź. 

Chłopak zrobił to o co poprosiłam, a ja poszłam do kuchni wziąć rzeczy potrzebne do opatrzenia ran.

-Kto to?- uu James jaki ciekawski.

-Jakiś chłopak. Pobity. Pomogę mu.

-Uważaj na siebie.

-Co? Czemu?

-No wiesz.. nie wiadomo kim on jest.

-Hahah James on ma może z 15 lat. 

-No dobra.

     Jaki ten mój braciszek jest opiekuńczy... nadopiekuńczy.  Wyszłam z kuchni i zaprowadziłam blondyna do salonu. Usiadł na kanapie, a ja zaczęłam wycierać krew z jego twarzy. Nie odzywałam się. Hmmm przy obcych ludziach jestem strasznie nieśmiała. Po 10 minutach chłopak miał już rany opatrzone. 

-Przepraszam nie przedstawiłem się. Niall - wyciągnął dłoń w moją stronę.

-Lola- uścisnęłam rękę chłopaka.

-Dziękuje za pomoc, chociaż prosiłem o same bandaże. Sam bym sobie dał rade...

  Uśmiechnęłam się do niego i po chwili dodałam:

-A tak poza tym to ile masz lat? 

-16. 

....O.. myliłam się. Jednak trochę starszy. 


-A kto ci to zrobił? - Boże..dlaczego ja tak o to wypytuje? Co mnie to interesuje? 

-Nie ważne. Tylko nic nie mów mojemu bratu.

-Co?! Ale ja nawet nie znam twojego brata. Ja nawet nie znam Ciebie !

-To dobrze. 

Ooooo.... ( :o)  po tych słowach.. chłopak najnormalniej w świecie wyszedł mówiąc tylko :

- Dzięki i przepraszam.


...Dziwne. Zabrałam resztę bandaży i zaniosłam je z powrotem do kuchni, gdzie czekało już na mnie pyszne spaghetti. Szybko zjadłam, pobiegłam na gore, odprawiłam wieczorna toaletę i położyłam się do łózka. Jednak jakoś nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o słowach tego blondyna.. Niall'a.   Jaki musi być jego brat ? ... Nie wiem kompletnie o co chodzi.... W końcu zasnęłam.


*********

**Następnego dnia**


    Rano, obudziło mnie darcie się James'a - tak zwana pobudka jak w wojsku. (-,-)  Zwlekłam się jakoś z mojego ciepłego łóżka.. i poszłam odprawić poranna toaletę. Ubrana   i ogarnięta zeszłam na dół gdzie w biegu złapałam kanapkę i poszłam do samochodu James'a. 
   Idąc do swojej szafki przeglądałam nowe,sms-y i odpisując na nie, przypadkowo wpadłam na kogoś. Nie obejrzałam się , tylko powiedziałam "Przepraszam"... bo byłam strasznie zaczytana tymi wiadomościami. Jednak po chwili czyjś głos i spojrzenie przeszywały mnie na wylot. Nie przyjemne ciarki krążyły po moich plecach. "Stój"- jedno słowo spowodowało, że się zatrzymałam. Po chwili poczułam ból rozlegający się w okolicach mojego kręgosłupa. Wylądowałam na szafce.Przed sobą zobaczyłam pięknego, wysokiego mulata z czekoladowo-miodowymi oczami , w których można było by zatonąć, jednak dostrzegłam w nich tylko wściekłość. 

-Co ty kurwa zrobiłaś?! - co? o co mu chodzi?..aaaaaa..... już wiem... ups...


-Prze-przepraszam to, to nie chcący....- ale się zacinam... (;o)

-A Ty myślisz, że mnie to obchodzi czy ty to zrobiłaś chcący czy nie chcący??

  Nie odpowiedziałam... za bardzo się boję.. Nie mam odwagi. 

-Zayn.. Lola drugi dzień w szkole, a ty jej już pokazujesz jej swój ciemny charakterek ? - ufff przyszła nauczycielka.. URATOWANA! 

-Nie powinno to Panią interesować...- posłał jej surowe spojrzenie i po chwili przeniósł swój wzrok prosto w moje oczy. Wyciągnął dłoń w moją stronę. Co mam robić?! Z pełną obawą i lękiem chwyciłam rękę.. Zayna?  Zayna. Gdybym tego nie zrobiłam... pewnie już by mi ojciec tani wieniec kupował na grób.... żeby dużo pieniążków nie wydać. Ciekawe czy by ciocia Kate przyjechała na mój pogrzeb ? Haha czy ja właśnie myślę o swoim pogrzebie?! Czy ja jestem normalna?! 
Poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę. Szłam za chłopakiem jak cień, nie odzywałam się. W końcu dotarliśmy do tyłów szkoły, gdzie na pewno nikt nie usłyszałby moich krzyków. Zayn przyparł mnie do ściany i ból znowu powrócił, po zetknięciu się z szafka. Mulat zaczął mnie całować po szyi....szepcząc mi do ucha:

-Lol... mmm nawet nie wiesz jaką ochotę mam ostro przerżnąć.  

CO??!?!?!?!!?!? 
W pewnym centymetrze mojej szyi zatrzymał się i przyssał miejsce koło mojego ucha.. przygryzając.... a następnie lekko przejechał po piekącym miejscu swoim delikatnym językiem. Malinka...strasznie piekła....





^^^^^^^^^^^^
 Jest rozdział 2 !!!! Uhuhuhuhuh no i jak? Czyta ktoś ? 
Do zobaczenia :P 


niedziela, 25 maja 2014

1.

  ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


- Lol, wstawaj! Chyba nie chcesz się spóźnić pierwszy dzień do szkoły? 

-Jeszcze 5 minut!!!

   Oj zapomniałam wspomnieć, że dopiero co się przeprowadziliśmy tutaj... do Londynu : Ja, James i nasz ojciec, który bardzo kocha...uwaga nie nas.. tylko swoje pieniążki ! -,-. A poza tym ciągle go nie ma w domu, bo siedzi cały czas w swojej pracy, by mieć więcej swoich skarbów. Można powiedzieć , że mieszkam tu tylko z bratem. 

-Lol wstawiaj!!

-Dobrze braciszku!!

   Nie da ci się wyspać. Ale cóż. Jakoś się wyczłapałam z łóżka i poszłam z dość ciepłymi ubraniami poszłam do łazienki i odprawiłam poranną toaletę. 
Włosy związałam w wysokiego kucyka i lekko się umalowałam. Po chwili wyszłam gotowa, zabrałam jeszcze torbę, telefon , pieniądze i zeszłam na dół. Schodząc po schodach poczułam zapach pysznych tostów. Wparowałam do kuchni i usiadłam na krześle. 

-Cześć kuchareczko...- och jaka ja dowcipna. 

-Ej, ej bez takich, bo do szkoły pójdziesz pieszo. 

-Dobra, dobra braciszku, nie denerwuj się tak. - wyszczerzyłam mu ząbki i zaczęłam jeść moje jedzonko. Przy Jamesie zachowuje się inaczej niż w otoczeniu ludzi nieznajomych. Taka jestem. 

-Emm James? 
-No...
-A plan lekcji ?

-Pójdę z Tobą do sekretariatu, tam Ci wszystko wytłumaczą. 

-Aa, okej. 

-Dobra Lol, zbieraj się. 

-Już..daj mi zjeść no. 

-Pospiesz się.

   Skończyłam wcinać. Zaczęłam zakładać buty i po chwili byłam gotowa. Wzięła, jeszcze torbę i pobiegłam do samochodu, w którym siedział chłopak ze szlugą w ustach - mój brat. Nie lubie jak pali. W ogóle nie lubie jak ktoś pali. To śmierdzi. W życiu nie spróbuje. Droga do szkoły zajęła nam jakieś 10 minut, dość dobrze zapamiętałam trasę, którą się poruszaliśmy. Jest i moja szkoła...muzyczna szkoła.  Przechodząc korytarzem z moim bratem czułam się dziwnie. Wszystkie twarze były skierowane w naszą stronę. Nie lubie tego, jak jestem w centrum uwagi.Po wyjściu z sekretariatu z planem lekcji, James pojechał do domu, a ja z resztą uczniów czekałam przed salą na zajęcia. Pierwszą mam instrumentalną. Dzwonek. Jako pierwsza weszłam do klasy, ale wykładowca od razu mnie zatrzymał. -,-. Gdy wszyscy usiedli kazał mi się przedstawić i opowiedzieć  coś o sobie. 

-No więc nazywam się Lola Williams. Jestem z Kanady. Oprócz muzyki interesuje się również fotografią.

-Dobrze, mimo mi Cie poznać. Mam nadzieje, że dasz sobie rade. Może usiądź z Ashley.

Ha.ha.ha. a kto to jest? Przecież nie wiem która to.  Na szczęście dziewczyna o tym imieniu, pomachała ręką w moją stronę i już po chwili siedziałam koło niej.

-Ashley lub Ash - przedstawiła.

-Lola lub Lol.

-Dawno tu przyjechałaś?

-Przedwczoraj z bratem..... -  bez ojca.. -,-'

-A to ciacho co z Tobą szło, to Twój brat ?

-Yhyym...- hahaha ciacho.. :3 

-Myślę, że mnie z nim zapoznasz?

-Hahaha, okej... ;)



   Strasznie fajna dziewczyna !! Z Ash gadałam wszystkie lekcje i przerwy. Lubię ją. Poznawałyśmy się, opowiadając dużo o sobie.  W końcu  o 14:40 pod szkołe podjechało dobrze  mi znane czarne BMW. James przyjechał ^^. Pożegnałam się z Ash i poszłam do samochodu. 


-No i jak pierwszy dzień w szkole? - no jasne... zaczęło się wypytywanie... hehe

-No nawet.

-Wiedzę, że poznałaś jakąś fajną koleżankę..- ale się na nią gapi.. James przestań ! Wystraszy się!

-Nom..Ashley. Bardzo miła.
-Chyba mnie z nią zapoznasz nie ?

-Tsaaa..

 W myślach odtworzyły mi się słowa Ash. Hahahaha coś czuje, że dziewczyna będzie u nas częściej niż to planowałam. 
   Po kilku minutach byliśmy już w domu. Pobiegłam na górę do swojego pokoju, przebrałam się i z powrotem zeszłam na dół, kierując się do kuchni, gdzie James coś gotował. Mmm ładnie pachniało... Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.

-Otworzę. - powiedziałam Jamesowi, żeby nie odrywał się od wykonywanej przez niego czynności.

-Dobra.

    Podeszłam do drzwi i naciskając na klamkę.. pociągnęłam za nie. Nie spodziewałam się....ale zobaczyłam.....



Później wam opowiem...co zobaczyłam .
A teraz poznajcie Ash Brown:

Śliczna jest ! Wiem.. hehe no i interesuje się też matematyką.   Ale jednak wybrała muzykę. Jest o wiele bardziej rozrywkowa niż ja.   Ma młodszego brata i starszą siostrę. Nie pamiętam ich imion. Ale wiem, że ma słodkiego psa- Dixa ^^ Chyba się zauroczyła w Jamesie.... ojoj... hahahaha 

   




^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Tak oto wygląda 1 rozdział. !!!! Yep yep,..... hehehe  jak wam się podoba Lola?
Mam nadzieje , że ktoś to będzie regularnie czytał ;>  





Witam..witam..witam.. !!!

Wiem, że to głupie tak zaczynać nowego bloga, skoro z tamtym sobie słabo radze. Ale wydaje mi się że pomysł na to opowiadanie był dość fajny, dlatego postanowiłam zacząć go pisać .  :)




PROLOG....


Zacznijmy, od tego, że nazywam się  Lola Williams. Mam 18 lat i takie tam... A oto ja : 


Tak, tak wiem... nie jestem jakaś urodziwa... no ale jestem sobą. A to się liczy najbardziej.  Przyjaciele mówią ... emm sory... "przyjaciel" - brat mówi na mnie LOL. Nie ma żadnych znajomych. Nie jestem jakaś bardzo towarzyska.  Kochany braciszek - James : 


Taki.. staruszek hehe 25 latek ma. No ale mimo, że jest starszy, czasem nad opiekuńczy  to go baaardzo kocham.  No to chyba tyle o mnie. 




^^^^ 
Taki o prolog :) Nie długo.. a pewnie dziś pojawi się  rozdział 1 :> 
Naraska :P Mam nadzieje, że się spodoba ^^