niedziela, 1 czerwca 2014

3.

CO??!?!?!?!!?!?
W pewnym centymetrze mojej szyi zatrzymał się i przyssał miejsce koło mojego ucha.. przygryzając.... a następnie lekko przejechał po piekącym miejscu swoim delikatnym językiem. Malinka...strasznie piekła... 


******************************************

-Boisz się mnie Lol?

   Przerwał wszystkie dotychczasowe czynności i zaczął mi się przyglądać ze swoim cwaniackim uśmieszkiem. Jego spojrzenie przepalało mi czaszkę. 

-Jak cholera- no oryginalna odpowiedź. (-,-)

  On tylko zaśmiał się i odpowiedział oschle:

-Masz rację kotku. Ale od tej pory jesteś moja i tylko moją. Zrozumiano?

  Mówił cicho, ale z jego głosu mogłam wywnioskować, że mówi śmiertelnie poważnie.  Stchórzyłam, nie umiałam mu się postawić. Strach przezwyciężył mnie. 

-Zrozumiano!?!?!- tym razem krzyczał. 


 Pokiwałam lekko głową, chłopak popatrzył na mnie i po prostu sobie poszedł.  A ja.... nie mogłam wrócić na lekcje.... nie po tym co się stało. 
  Wychodząc ze szkolnego placu nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam Ash. Dziewczyna patrzyła na mnie ze współczuciem? 

-Popełniłaś najgorszy błąd swojego życia.

-Co?! Dlaczego?

-Pokazałaś mu, że  się go boisz. On ma teraz większą władzę nad Tobą. Ale.... teraz już nic nie zrobisz. Należysz do niego. On zabije każdego kto, mógłby cię dotknąć.

Uważnie słuchałam słów Ashley chociaż nie wiedziałam o co jej chodzi. Dziewczyna powiedziała jedyne:

-Przykro mi....  - i odeszła.

 Jak Zayn, zrobiła to samo co On. O kim ona mówiła? O-o-o-o Zaynie? Boże w co ja się wpakowałam? 

Dasz sobie radę Lola..dasz radę.  Co ja gadam?! Nie wytrzymam z nim!!  On mnie zgwałci, pobije...a nawet i zabije. Boże, żeby to był tylko głupi sen. Nic nieznaczący sen. 



     Idąc w stronę domu, nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości:





                                                            "Zatrzymaj się"




Co?! Ja mam robić to co każe mi nieznany numer?Postanowiłam iść dalej. Po kilku sekundach znowu dostałam sms-a :


                                             "Nie rozumiesz kurwa?! Zatrzymaj się!!"



   Noooo zrobiło się nie przyjemnie... Zamiast wykonać polecenie kogoś, kto na pewno mnie obserwuje...zaczęłam biec ile miałam sił w nogach. W końcu dotarłam do domu. Wpadłam do niego jakbym uciekała przed śmiercią! Kurwa! , przecież ja właśnie uciekałam przed śmiercią!  Zdjęłam buty i poszłam gdzie przy stole siedział James i pił kawę. Zaczęłam sobie właśnie to co pije mój brat. Dosiadłam się do niego mówiąc :

-Cześć.

-Co ty tu robisz? Nie powinnaś być jeszcze w szkole?

-Ciebie też miło widzieć braciszku.- tsaa... od razu powiem mu, że jakiś zboczeniec mnie obmacywał za szkoła i ktoś mnie śledził! (-,-)

-Oj Lol po prostu się martwię o Ciebie. Czemu już wróciłaś? 

-Źle się czuje.- skłamałam. A nigdy tego nie robię. Ale serio jakoś się źle czuje po tym całym incydencie. 

-Dam Ci jakieś proszki. Zrobię Ci gorącej herbaty, a ty idź się położyć. 

-Okej. Dzięki. Pójdę do siebie. 

-Dobra, zaraz przyjdę. 

    Poszłam do siebie do pokoju i położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam dźwięk sms-a:



                             "Za 3 godziny masz być gotowa. Krótka i czarna."

Co?! Po co? 


                                                 "Kim ty do cholery jesteś?!


Odpisałam. czekałam kilka minut na sms-a. W końcu dotarł. 


                             "Zależy od Ciebie. Mogę być Twoim pięknym snem
                                                      lub okropnym  koszmarem"


No teraz to się naprawdę boje. A co jeśli to... Zayn??? 
Siedziałam na łóżku i głęboko oddychałam. Po chwili do pokoju wszedł James trzymając na rękach tackę z kanapkami, herbatą i jakimiś tabletkami. 

-Jak się czujesz? 

-Już lepiej. 

-Zostajesz w domu i odpoczywasz. 

    Tsaaa.... mogłabym. Bardzo chętnie! Tylko jakiś zboczeniec.... każe mi być gotową za 3..no teraz to nie całe 3 godziny..... 

-Nie... wychodzę.

-Co? Z kim? Gdzie? Kiedy? Teraz? Nie mo..

-Cicho! 

-Lol....? Z kim wychodzisz?

-Z chłopakiem. Spokojnie jestem hetero.

-Gdzie?

-James... mam 18 lat ... mogę wychodzić gdzie chce, z kim chce i kiedy chce . 

-Lol... po prostu chce wiedzieć z kim konkretnie i gdzie idziesz. Nie powiesz mi? (;c )

-Nie.

-Dobra, ale jak ten chłopak zrobi ci krzywdę, to nie przychodź do mnie jak będziesz miała dzieciaka. 


No braciszku teraz to dorypałeś. Nie ma co....

-James to jeszcze nic poważnego.. nie che zapeszać.- hahahaha nieźle mi wychodzą te kłamstwa....

-A wiesz chociaż gdzie idziecie?


-nie wiem, powiedział że to niespodzianka.-.... gdyby to tylko tak wyglądało jak ja mówię .... ale to jest dalekie od prawdy. 

-No dobrze, tylko jakby się coś działo to pisz albo dzwoń.

-Dobrze spokojnie nie dramatyzuj. 

-No to do zobaczenia jutro.

-Co czemu ? Dopiero jutro? Wyjeżdżasz gdzieś?

-Yhyym.

-Gdzie?

-Lol jestem starszy od Ciebie. Mogę wyjeżdżać z kim chce, kie...

-Dobra , dobra.. dotarło.

  Moje własne przeciwko mnie....

-Dobra siostra ja już pójdę. Szykuj sie na tę tajemnicza randke.

-To nie żadne ra..

-Dobra, dobra.

 Eh.... na pożegnanie wytknęłam mu jeszcze język i James zniknął za drzwiami mojego pokoju. 
   No to.... zaczęłam się szykować do wyjścia z potworem. Pięknym potworem.  Stanęłam przed lustrem i zastanawiałam się co na siebie włożyć. Wybrałam leginsy i luźna białą koszulkę, a na to czarny sweterek pasujący do dołu. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, włosy uczesałam w luźnego warkocza, przełożonego na jeden bok, zrobiłam lekki makijaż i założyłam wcześniej przygotowany zestaw. Nie lubię swojego ciała, dlatego zawsze nosze coś luźnego. Nigdy nie lubiłam chodzić w sukienkach czy nawet w spódniczkach.  Miałam jeszcze 20 minut.  Założyłam swoje czarne vansy i zeszłam na dół biorąc telefon i pieniądze. Weszłam do kuchni gdzie.....






^^^^^^^^^^^^^^^^^


Ta ta dam... jest next rozdział ^^  Powoli zaczyna się dziać!!! 
Ale... taka sama zasada jak na tam tym blogu... 3 komentarze= next rozdział. 
Wybór wasz.... mam nadzieje że do zobaczenia. :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz